Wojciech Cejrowski „Gringo wśród dzikich plemion”

Jacy są Amerykanie?
Martyna Wojciechowska „Kenia”
mix
Dzika przyroda
Tekst i zdjęcia:
Dorota Pansewicz (www.arttravel.pl)
Wojciech Cejrowski „Gringo wśród dzikich plemion” „Będzie to opowieść o tropikalnej puszczy. A także o ostatnich wolnych Indianach. I o pewnym białym człowieku, który zamieszkał pośród nich.

Tymi słowami rozpoczyna się książka Wojciecha Cejrowskiego „Gringo wśród dzikich plemion”. I tak właśnie on sam rozpoczął kiedyś swą wielką przygodę. Już od lat organizuje on wyprawy do najdalszych i najbardziej dzikich zakątków świata. Zwiedził wiele krajów. Najczęściej jeździ do Amazonii, gdzie poszukuje dzikich plemion indiańskich.
Jego książka „Gringo wśród dzikich plemion” to zbiór opowieści będących owocem tych jego wypraw.
Autor podkreśla, że w podejmowanych przez człowieka wyprawach docieranie dokądś stanowi jedynie środek do osiągnięcia obranego celu. Tak naprawdę wartościowe jest natomiast według niego to, co następuje później – życie wśród ludzi o całkowicie odmiennej kulturze, poznawanie ich na co dzień i odkrywanie, że w gruncie rzeczy niewiele się od nas różnią.
Wojciech Cejrowski w bardzo ciekawy sposób przybliża czytelnikowi zwyczaje Indian, ich sposób życia, myślenia i pojmowania świata. Tę ich filozofię życiową porównuje on do kowadła, jako że nie można jej w żaden sposób zmienić ani też do końca zgłębić. Jak pisze, trzeba ich po prostu zaakceptować takimi, jacy są, razem z tą ich tajemniczą i niezrozumiałą dla białego człowieka logiką.
Jednocześnie z jego opowieści wyłania się obraz Indian jako osób, dla których nie liczą się pieniądze, od nich bowiem bardziej cenią przyjaźń, męstwo i odwagę. Według autora są oni najbardziej pogodnymi ludźmi na naszej planecie.
Wojciech Cejrowski opowiada również o niełatwej pracy misjonarzy wśród Indian, która niekoniecznie wygląda tak, jak można by się spodziewać. Aby do nich dotrzeć i zdobyć ich zaufanie i szacunek, misjonarz musi często stosować bardzo niekonwencjonalne i zaskakujące metody pracy, musi niemalże stać się jednym z nich.
Autor opowiada wreszcie o swoich licznych wyprawach, pełnych niebezpieczeństw i perypetii, z których na szczęście zawsze wychodził obronną ręką. I trudno się dziwić, skoro wyznaje zasadę, że w dalekiej podróży dobrze jest mieć przy sobie tupet jak taran i refleks jak błyskawica. Właśnie tymi cechami niejednokrotnie musiał wykazywać się, chcąc ujść z życiem czy przynajmniej zaoszczędzić sobie mnóstwa poważnych kłopotów. Wystarczy wspomnieć przekroczenie przez niego granicy na książeczce zdrowia lub własnoręczne poprawienie wizy długopisem. A są to jedynie jedne z wielu przykładów. Na brak przygód nie mógł on narzekać, przeżył ich mnóstwo i o nich właśnie opowiada w swej książce.
Do niedawna znałam Wojciecha Cejrowskiego jedynie z programów telewizyjnych. I przyznaję, bardzo go lubiłam. Zmieniło się to po przeczytaniu tej książki. Już go nie lubię, ale uwielbiam jako pisarza, podróżnika i autora tak wspaniałych opowieści.
Na uwagę zasługuje styl, jakim posługuje się autor. O swych przygodach i przeżyciach opowiada gawędziarskim tonem, zwracając się wprost do odbiorcy, jak do słuchacza, powtarzając często: „Posłuchajcie…”. Dzięki temu podczas lektury miałam wrażenie, jakbym nie czytała, lecz słuchała opowieści o niewiarygodnych zdarzeniach.
Wojciech Cejrowski opowiada o nich w sposób niezwykle humorystyczny. Język książki jest pełen świetnych porównań, zaskakujących puent, zabawnych sformułowań, dzięki czemu jej lektura wywołuje niepohamowaną wesołość i głośny śmiech.
Jednocześnie książka ta, pozwalając z bliska przyjrzeć się życiu dzikich plemion, uczy zrozumienia, szacunku i tolerancji wobec inności, odmienności, podkreślając, że świat dzięki swej różnorodności jest piękny i ciekawy i warto go poznawać.
Opowieści Wojciecha Cejrowskiego są tak niesamowite, że czyta się je z wypiekami na twarzy i z zapartym tchem, z żalem docierając do ostatniej strony książki. Po jej przeczytaniu naprawdę podziwiam jej autora za jego odwagę, brawurę, pomysłowość oraz pasję, którą dzieli się z innymi m.in. właśnie poprzez swoje publikacje. Można bez żadnej przesady powiedzieć, że jest on żywym przykładem dowodem na słuszność powiedzenia: „Dla chcącego nic trudnego”.
Książka „Gringo wśród dzikich plemion” jest według mnie rewelacyjna. Jej lektura pochłonęła mnie całkowicie, sprawiając, że świat wokół mnie jakby przestał istnieć. Przed sobą widziałam jedynie obrazy, które słowami malował autor.
Nie pozostaje mi więc nic innego, jak podzielić się moim zauroczeniem tą książką i gorąco zachęcić innych do jej przeczytania. Jest naprawdę warta poświęconego jej czasu, zwłaszcza że podczas czytania mija on w mgnieniu oka. „Gringo wśród dzikich plemion” to solidna dawka dobrej zabawy. Zawarte tu opowieści zarażają humorem i pasją podróżniczą.
„Co trzeba zrobić, żeby pojechać na wyprawę do tropikalnej puszczy, spotkać ostatnich wolnych Indian, zamieszkać pośród nich, zamiast majtek nosić przepaskę biodrową, a jedzenie zdobywać strzelając z dmuchawki? Gdy ktoś mnie o to pyta, odpowiadam krótko: – Sprzedaj lodówkę i jedź!”  – tak pisze autor. Może już czas skorzystać z rady Wojciecha Cejrowskiego i idąc jego przykładem, wyjść na spotkanie wielkiej przygody? Aby się o tym przekonać, koniecznie trzeba wcześniej przeczytać jego książkę „Gringo wśród dzikich plemion”. Polecam!

POWRÓT DO LISTY INSPIRACJI

POPULARNE PODRÓŻE