Szwajcaria – apres ski w dobrym smaku

Szwajcarski Belle Epoque Week
Szwajcarskie narty
marker
Szwajcaria
mix
Zingmix
„Szwajcaria. Tak naturalnie”. Za tym oficjalnym promocyjnym hasłem kryje się cała filozofia spędzania zimowych wakacji w tym kraju. By odpoczynek był pełny, nie może być żadnego pośpiechu a każda chwila smakowana w pełni.

Tradycja jest najważniejsza
Apres ski? Będziecie zdziwieni, jak często zamiast wylewającego się z pubów i knajp dyskotekowego dudnienia, będącego w innych alpejskich krajach synonimem świetnej zabawy po nartach, zaskoczy was lokalny, ludowy charakter zabawy i to wcale nie robiony pod turystów, lecz wynikający z pieczołowitego pielęgnowania tradycji. Np. w Nendaz (region narciarski Cztery Doliny, Wallis) w wielu gospodach możecie usłyszeć nie tylko grę na rogu alpejskim, ale odwiedzić również miejscowego wytwórcę tego instrumentu. W Champery (region narciarski Bramy Słońca, Wallis) atrakcją jest wyjazd kolejką linową do schroniska Cantine Lapisa, gdzie po pokazie serowarstwa smakuje się różne odmiany tego sztandarowego produktu.  Albo rustykalne restauracje, gdzie turyści chodzą na przede wszystkim na raclette przygotowywane na grillu a Williams, czyli gruszkowy sznaps (też lokalny przysmak, którego ojczyzną jest Dolina Rodanu) jest deserem a nie daniem głównym wieczoru.

Od Adwentu po Wielkanoc nie ma w zasadzie tygodnia, w którym w Szwajcarii nie anonsowano by jakiegoś wydarzenia związanego z folklorem i pielęgnowaniem tradycji, w co chętnie włączają się tu dzieci i młodzież. Widać to doskonale zwłaszcza w pierwszy marcowy dzień w Gryzonii. Tysiące dzwonków, to oznajmia początek  Chalandamarz, największego dziecięcego festiwalu w tym kantonie. Dzieci ubrane w niebieskie mundurki i czerwone berety dzwonią co sił by „trawa wiosną lepiej rosła” a przy okazji zbierają pieniądze i smakołyki na wielki bal, który będzie miał miejsce wieczorem. Chalamandmarz to nieformalny początek karnawału, który przetoczy się przez wiele szwajcarskich miejscowości (z największym, w Lucernie) i zakończy tuż przed Środą Popielcową.

Ostatni piwny przystanek do nieba i omlety „z prądem”
Smakowanie chwili w dosłownym znaczeniu odbywa się w Szwajcarii na 1000 sposobów i w najbardziej dziwnych miejscach. W Arosie na szczycie Weisshorngipfel uruchomiono nową restaurację z panoramicznymi oknami. Oprócz lokalnych potraw goście mogą skosztować słynnych tutejszych rogalików, podawanych prosto z pieca bo przy restauracji uruchomiono również piekarnię.

Restauracja z panoramicznymi oknami, która na dodatek kręci się wokół własnej osi znajduje się w Saas Fee. Umieszczono ją w środku korony otaczających ją czterotysięczników, niewiele niżej bo na wysokości 3500 m npm.

A jak smakuje piwo z najwyżej położonego browaru w Europie? Można przekonać się o tym w Davos. Na wysokości 1620 m npm znajduje się Browar Monstein, „ostatni piwny przystanek w drodze do nieba”, który można nie tylko zwiedzać, ale również degustować piwo. W Adelboden wspaniałe fondue przygotowywane wg lokalnych przepisów można zjeść w lodowym igloo (na 170 osób) na Engstligenalp.

To jednak, co wymyślają Szwajcarzy w kwestii spożywania alkoholu, jest zaskakujące. Williamsa, czyli gruszkówkę, Aprikota – brzoskwiniówkę można oczywiście wypić w czystej postaci, ale zwykle są one polewą do sorbetów. Najdziwniejszego sposobu spożywania Kirscha, czyli sznapsa na bazie wiśni, można jednak doświadczyć podczas szwajcarskiego rytuału fondue. I to niezależnie, czy jesteśmy w eleganckiej restauracji we francuskojęzycznej Crans Montanie czy kultowej Alte Taverne w niemieckojęzycznym Adelboden. Gdy w garnku z fondue widać już dno,kelner wbija jajka wlewa kirsch. Po energicznym zmieszaniu wychodzą z tego smaczne serowe omlety  „z prądem”.

 

Kwintesencja szwajcarskiego smaku

To, czym szczycą się Szwajcarzy najbardziej, nie są obrotowe restauracje (choć w całych Alpach to rzadkość) lecz stylowe schroniska, rozsiane po stokach, harmonijnie wpisane w przepiękne krajobrazy. Przytulne gospody na stoku, tzw. Pistenbeizli, należą do prawdziwych atrakcji i są równie ważnym elementem narciarstwa czy letnich wędrówek co samo szusowanie czy marsz po trasach. Schroniska zwykle prowadzą małe rodzinne firmy, które troszczą się o dobry nastrój poprzez zachowanie lokalnego kolorytu i serwowanie smacznych potraw.
Jednym z takich kultowych lokali jest schronisko Adler Hitta (Zermatt) przy trasie zjazdowej w Weiler Findeln. Tradycyjna restauracja ze słonecznym tarasem słynie z gościnności. Małżeństwo gospodarzy dokłada starań, aby wysoko w górach serwowować świeże dania lokalnej i międzynarodowej kuchni.
Kilkaset metrów poniżej, w miasteczku Zermatt smakosze mogą wziąć udział w niezwykłym rajdzie „Kitchen around”. W 4-osobowych grupkach wędruje się po lokalach z kuchnią gourmet. Lokalne potrawy serwowane są tam, gdzie się je przygotowuje na waszych oczach, a więc w kuchni na zaimprowizowanym stoliku a do dań serwowane są najlepsze lokalne wina.
Innym pomysłem na rajd gastronomiczny jest np. wędrówka w rakietach śnieżnych i zwiedzanie winnej piwniczki Cicero opodal Chur w Gryzonii. Po nakarmieniu zmysłu wzroku widokiem na Dolinę Renu, w piwniczce Cicero zaspokajamy zmysł smaku fondue lub raclette i oczywiście wybornym winem. A jeśli zmęczy was spacer lub kolacja, Cicero zaprasza do sauny i na nocleg.

 

Wakacje z bąbelkami

Znakiem firmowym Szwajcarii jest również wellness. Do wód od XIX wieku ciągną tu turyści z całego świata. Kąpieliska termalne w Leukerbad, Ovronnaz, Saillon-les-Bains, Val d’Illiez i Brigerbad czy solankowe baseny “Salina Maris” w Breiten przypominają dzisiaj z wyglądu rzymskie łaźnie, a oferta dotycząca zabiegów wellness, fitness i zabiegów upiększających jest prawdziwie imperialna.
Stolica szwajcarskiego wellness to Leukerbad. W okolicy wytryskuje 65 źródeł i aż 3,9 mln litrów wody termalnej o temperaturze 51°C . Tutejsze Burgerbad to największy kompleks alpejskich basenów termalnych w Europie z dziesięcioma zbiornikami. Ale niesamowitym pomysłem było zaaranżowanie term alpejskich w hotelu Lindner. Przybrały one formę tradycyjnej wioski z Wallis. Na powierzchni 300 m2 w drewnianych chatach mieszczą się sauny ziołowe, saunarium, sauny fińskie, parowe oraz pomieszczenia do wypoczynku.
Dzięki kompleksowi basenów termalnych “Bogn Engiadina Scuol” i pierwszym termom rzymsko-irlandzkim w Szwajcarii, Scuol zbudował swą sławę kurortu kojarzonego nie tylko z narciarstwem, ale też z wellnessem. Zaś tradycyjne ośrodki spa w Lavey-les-Bains i Yverdon-les-Bains, rozsławiły na cały świat wellnessowe kliniki zdrowia. Lenzerheide szczyci się  kąpieliskiem termalnym Alvaneu. To centrum kąpielowe i wellnesowe ze źródłami siarkowymi.
Pomysłowość Szwajcarów dotycząca tego rodzaju relaksu jest tak zadziwiająca jak sposoby spożywania sznapsów. W Engelbergu apejska chata Gerschni zaprasza na kąpiel w serwatce, po której cera staje się jedwabiście miękka. A w Wienacht możecie zanurzyć się w czekoladzie.

Tekst i zdjęcie sera Tête du moine i foudee: Jarosław Kałucki
Pozostałe zdjęcia: Switzerland Tourism

POWRÓT DO LISTY INSPIRACJI

POPULARNE PODRÓŻE