Stambuł – miasto dwóch kontynentów

Auksztota – Litwa od środka
Logistyka spod równika
marker
Turcja
mix
Zwiedzanie
Tekst i zdjęcia:
Patrycja Huras
Stambuł to jedno z dwóch miast położonych na styku dwóch kontynentów (drugim jest rosyjski Magnitogorsk). Miasto znajduje się po obu stronach cieśniny Bosfor, pomiędzy Morzem Marmara, a Morzem Czarnym.

Stambuł ma długą i burzliwą historię – zbudowany w 660 p.n.e jako Bizancjum zasiedlone przez Greków i Galów, w III wieku n.e. przebudowane i przekształcone w Konstantynopol – centrum kościoła prawosławnego, następnie w XV wieku został zdobyty przez Turków, stając się stolicą Imperium Osmańskiego. Nazwa Stambuł (oryginalnie Istanbul) została używana dopiero w 1930 roku, po wcześniejszym przeniesieniu stolicy Republiki Tureckiej do Ankary.

Dzięki bogatej historii miasto zachwyca cudownymi zabytkami oraz pięknie zdobionymi meczetami. Na każdym kroku można odczuć mieszankę kulturową spowodowaną położeniem miasta – islamska tradycja miesza się tu z europejską otwartością i nowoczesnością. Widać to nawet rozglądając się po wszechobecnym tłumie, który na głównych ulicach panuje do późna w nocy. Normalnym jest zarówno spotkanie kobiety ubranej w czarną zakrywającą całe ciało abaję, zasłaniającą włosy kolorowymi, pięknie upiętymi hidżabami (chusty noszone przez muzułmanki zakrywające włosy, uszy oraz szyję) jak również ubranej w krótkie spodenki lub zwiewną sukienkę. Wymieszanie kulturowe jest na tyle mocne, że niejednokrotnie wszystkie te trzy typy kobiet można spotkać wśród jednej grupki znajomych udających się wspólnie na zakupy, czy wracających z nocnego seansu w kinie.
Moja podróż do Stambułu przypadła na koniec lipca. Jest to jednak okres, który raczej niechętnie polecam na zwiedzanie tego miasta. Na własnej skórze szybko doświadczyłam, dlaczego miasto jest prawie wymarłe w południe, natomiast tętni życiem do bardzo późnych godzin nocnych. Większość lokali otwiera się dopiero w godzinach popołudniowych, wcześniej otwarte są tylko sklepy i nieliczne kawiarnie, oczywiście wszystkie wyposażone w klimatyzację. Już po jednym dniu nie potrafię sobie wyobrazić, jak można by żyć bez tego wspaniałego wynalazku. Lejący się z nieba żar oraz totalny brak wiatru sprawiają, że nawet 15-minutowy spacer może być wykańczający. Ma to jednak pewien swoisty urok, bowiem w każdym mijanym parku spotkamy ludzi odpoczywających na wspaniale utrzymanej, zielonej trawie. W ten sposób spędzają czas zarówno starsi, jak i młodsi, pojedyncze osoby, a nawet całe rodziny. Nierzadko ucinają sobie nawet krótką drzemkę, nie martwiąc się o pozostawione obok własne rzeczy. Oczywiście nikomu nawet nie przychodzi na myśl by zabrać nie swoją własność chociaż nie wiem, czy jest to spowodowane ich kulturą i wychowaniem, czy po prostu zmęczeniem wysoką temperaturą powietrza.

Turcy chociaż mili i chętni do pomocy, potrafią również wykorzystać sytuację. W każdym miejscu obleganym przez turystów spotkamy małych chłopców sprzedających butelkowaną wodę mineralną.  Można się domyślić, że woda jest dwukrotnie droższa niż w sklepie, ale faktem jest, że naprawdę się starają, aby zarobić. Spotkać można ich już wcześnie rano, jeszcze przed otwarciem wszelkich atrakcji turystycznych, a zaczepiają nas jedynie w trosce o nasze zdrowie, jeśli nie widzą czy mamy wodę, bo przecież jest (lub zaraz będzie) gorąco. Woda, którą sprzedają zawsze jest zimna. Na ogół starszy brat lub ojciec co jakiś czas dowozi świeżą porcję lodowatej wody, zabierając ciepłą, której nie udało się sprzedać. Najbardziej pomysłowi są jednak panowie czyszczący buty. Zawód pucybuta jest w bardzo powszechny w Stambule. Niektórych z nich można znaleźć w stałych miejscach, mających specjalne fotele dla klienta, większość pucybutów krąży jednak po bardziej zaludnionych ulicach. Nasza przygoda z pucybutem miała miejsce niedługo po przylocie, kiedy wybraliśmy się na pierwszy spacer po mieście. Upał prawie nie do wytrzymania, więc kiedy minął nas starszy pan, któremu z dużej torby wypadła szczotka bez wahania podnieśliśmy ją oddając właścicielowi. Turek, który jak się okazało jest pucybutem w geście wdzięczności, nie słuchając naszego sprzeciwu zaczął czyścić buty mojemu towarzyszowi. Będąc dopiero od kilku godzin w Turcji, nie mając jeszcze żadnych tureckich pieniędzy daliśmy panu 2 EUR, które udało nam się znaleźć w kieszeniach. W tym momencie Pan przestał być miły wyzywając, że usługa normalnie kosztuje 20 TL (ok. 30zł), jednak po chwili dał za wygraną marudząc pod nosem. Cała sytuacja oczywiście nie była przypadkowa, w ciągu kilku następnych dni byliśmy jej świadkiem jeszcze wielokrotnie, a opowieści o stambulskich pucybutach krążą po całym Internecie. Jedno jest pewne – w tym przypadku kobiety mają łatwiej, pucybuci zaczepiają jedynie mężczyzn.

Wspomniane pięknie utrzymane parki oraz tereny zielone również mocno zastanawiają, chociaż nie tylko przez temperaturę, która wydawałoby się może spalić wszystko co napotka na swojej drodze. Coś, co dociera do nas jeszcze podczas transferu z lotniska – miasto jest pełne bezpańskich zwierząt! Początkowo w oczy rzucają się bezdomne psy i nie mam na myśli pojedynczych sztuk, ale całe watahy naprawdę dużych psów. Podobnie wygląda sytuacja z kotami, które w przeciwieństwie do psów chętnie podchodzą do człowieka, spragnione pieszczot i ogólnego zainteresowania. Miasto wygląda jak podzielone na rewiry – oddzielne miejsca okupowane przez koty, inne pełne wylegujących się na ulicach psów. Jak się później dowiaduję, w Turcji nie istnieją schroniska dla zwierząt, dlatego taki widok jest dla mieszkańców w pełni normalny. Państwowe służby weterynaryjne dbają o zdrowie, sterylizację, a nawet chipowanie zwierząt, dokarmiają je mieszkańcy oraz specjalne organizacje, natomiast służby porządkowe dbają o czystość w mieście. Może wydawać się to trochę nierealne, jednak opisany system działa bez zarzutu, zwierzęta są łagodne, a czystość w mieście jest naprawdę zadziwiająco idealna. Podczas tygodniowego pobytu nie zauważyłam zarówno przykrych zwierzęcych zanieczyszczeń jak i żadnej sprzątającej po nich osoby.

W Stambule znajdziemy ogrom wspaniałych zabytków takie jak Hagia Sofia, Błękitny Meczet, Pałac Topkapi, Pałac Dolmabahce i wiele innych. Historia Hagii Sofii dokładnie obrazuje historię miasta. Zbudowana jako świątynia chrześcijańska, najważniejsza rangą w Cesarstwie Bizantyjskim, została następnie przebudowania przez Turków na meczet, jednak chrześcijańskie zdobienia nie zostały niszczone, a tylko pokryte tynkiem. Aktualnie świątynia służy już tylko za muzeum, a zwiedzający mają możliwość podziwiania zarówno chrześcijańskich jak i muzułmańskich elementów świątynnych. Hagia Sofia uznawana jest za symbolem przemijalności wszystkiego, co doczesne – władzy, ambicji, a także znaków wiary. Najsłynniejszym meczetem w Stambule jest Błękitny Meczet, zwany również Meczetem Sułtana Ahmeda. Jego historia nie jest tak ciekawa, jednak jest to najbardziej okazała budowla w Stambule. Błękitny Meczet imponuje rozmiarem, ambicją sułtana Ahmeda było stworzenie świątyni, która swoją wspaniałością przyćmi położoną nieopodal Hagię Sofię.

Stambuł zachwyca również dużą liczbą pałaców, pałacyków oraz luksusowych willi budowanych przez kolejnych władców. Najpopularniejszym jest Pałac Topkapi, który był rezydencją sułtanów przez około 380 lat. W pałacu przechowywane są również relikwie Mahometa: płaszcz i miecze proroka, a nawet ząb i włosy z jego brody. Następnym popularnym pałacem jest Pałac Dolmabahçe, który należał do władców Imperium Osmańskiego. Jest to pierwszy pałac w Stambule zbudowany w stylu europejskim. Charakteryzuje się przepychem i bogactwem, nic więc dziwnego, że jego budowa kosztowała równowartość 35 ton złota.

Obowiązkowym punktem zwiedzania jest  również Wielki Bazar – popularne miejsce handlu, oferujące bogactwo orientalnych towarów, barwnych tkanin, wyrobów skórzanych, czy aromatycznych przypraw. Jest to miejsce nastawione na turystów, dlatego ceny są mocno zawyżone, jednak ilość  oferowanych produktów sprawia, że trudno wyjść z tego miejsca nic nie kupując. Nie należy jednak zbytnio się tym zrażać, w Turcji istnieje zwyczaj targowania, dlatego  umiejętnie negocjując można znacznie zmniejszyć cenę!

Dzieci, zarówno te mniejsze, jak i większe chcące poczuć się młodziej mogą wybrać się do popularnego parku rozrywki Vialand, lub ogromnego parku wodnego. Vialand polecam całym sercem, bawiłam się jak dziecko, chociaż przyznam, że niektóre atrakcje potrafią podnieść adrenalinę na tyle, że będziemy mieć „nogi jak z waty”  i niechętnie spojrzymy na następne tak wystrzałowe atrakcje.

Stambuł dzięki swojej różnorodności jest miejscem idealnym prawie dla każdego –  każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Ja na pewno wrócę tam jeszcze nie raz!

POWRÓT DO LISTY INSPIRACJI

POPULARNE PODRÓŻE