Marek Tomalik „Lady Australia”

5 pomysłów na aktywne wakacje
Relaks w kolorze blue
marker
Australia
mix
Zingmix
Tekst i zdjęcia:
Wydawnictwo Bezdroża
Majestatyczne piękno australijskiej ziemi, tej najbardziej pociągającej, nieoczywistej i niedostępnej, woła i przywabia niespokojne duchy. Jednym z nich jest Marek Tomalik, autor zjawiskowej opowieści o najmniejszym kontynencie świata.

(…) rzućmy się w tę pustkę i zobaczymy, co nas tam czeka (…).

William Blake

„Poczułem przestrzeń, wolność i to, czym jest wchłanianie kilometrów. Całkiem niedawno zrozumiałem, że jestem uzależniony od połykania kilometrów, także pieszo. Zdobywanie, oswajanie, chłonięcie miejsc jest interesujące, jednak jadę nie po coś, ale dla samego faktu jechania. Potrzebuję tego, bo to dodaje energii. W pociągu czy samolocie siedzę przy oknie, czasem mam przy sobie jakieś książki, ale jednocześnie cały czas patrzę na to, co widać za szybą. Muszę rejestrować odległość, którą przemierzam. Jestem szczęśliwy, kiedy mogę po prostu jechać. Albo spacerować. Po prostu lubię być w ruchu, lubię się przemieszczać. Mój świat musi się zmieniać, kręcić.”

„Czy Australia jest erotyczna? Tak! I mam nadzieję, że w tej książce uda mi się to pokazać. Nie będzie tu jednak relacji z rozebranych plaż czy rajdu po domach opieki seksualnej ani reportażu z ukrytej kamery. Będzie fotoplastykon skojarzeń, ekscytujące spojrzenia na skały, dyskretne podglądanie drzew, kwiatów, owoców i zwierząt. Wszystko z przejazdów samochodem terenowym przez zatrzymany w czasie Outback — mityczną, pradawną krainę Aborygenów, czerwonych piasków, pustynnych szlaków, dziwnych stworzeń, bezkresnych równin, niecodziennej roślinności i… dużego pragnienia! Tam, gdzie kontrastują kolory: czerwony — wydm, mrocznozielony — dębów pustynnych, złoty i szałwiowy — dominującej w krajobrazie trawy spinifex (Spinifex — rodzaj ostrej, suchej trawy wypełniającej bezkresne połacie australijskiego Outbacku. Potrafi przebić skórę, dotkliwie raniąc.) Jest zmorą kierowców — w kontakcie z rozgrzanymi częściami silnika może spowodować samozapłon i pożar buszu na ogromną skalę., trupiobiały — „duchowych” eukaliptusów i purpurowomglisty — o zachodzie słońca, gdzieś na horyzoncie, ponad niewysokimi pasmami rozpadających się gór. Podczas tej męskiej przygody niemal wszystko kojarzy się z jednym. Wyobraźnię podkręca także wyjątkowo „bezpruderyjna” mitologia aborygeńska.

Będziesz zazdrosna, bo znów będę penetrował zarośla mojej Auuuuuuuuuu, ostrożnie stąpał po jej kędziorkach, delikatnie sypał jej piach we włosy…”

„Wyszło na to, że jestem facetem zakochanym w kontynencie… No cóż, choć brzmi to cokolwiek dziwnie, tak właśnie jest: jestem facetem zakochanym w kontynencie. Trudno jednak nie zauważyć, że po tym kontynencie spacerują też kobiety z krwi kości.

Australijska Kobieta zaskakująco często przegrywa z Przyrodą-Przygodą, i to nawet w bardziej cywilizowanych miejscach, np. nad oceanem. Jeśli klasyczny Aussie otrzyma w tym samym czasie dwie propozycje — randki i wypadu na wody zatoki, bo akurat jest dobra fala — niemal zawsze wybierze ocean. Naiwnie mógłbyś chcieć połączyć wodę z ogniem, czyli pojechać z deską i dziewczyną (kolejność nieprzypadkowa). Jednak to nie jest dobry pomysł. Lepiej, żeby Kobieta nie wiedziała, komu tak naprawdę jej luby się oddaje i jak to robi. Obserwowałem to wielokrotnie — fala górą!”

Fragmenty książki Marka Tomalika „Lady Australia”

POWRÓT DO LISTY INSPIRACJI

POPULARNE PODRÓŻE