Helena wśród jabłoni

Wokół Luzerny
marker
Szwecja
Helena jako Pani gospodarstwa wychodzi nam naprzeciw i wita pokazując swój dom i jego zabudowania.  Uprawa jabłoni stała się pasją i sposobem jej życia jej dziadka i rodziców. Kilka lat temu nadszedł czas by przekazać całość następnemu pokoleniu, czyli Helenie, która otrzymała w spadku nie tylko rodowe włości, ale też autentyczną pasję.

Gdy władanie gospodarstwem obejmuje młoda kobieta nie wiadomo czego się spodziewać. Czy podoła pracom polowym wymagającym siły? Czy będzie potrafiła zarządzić zespołem pracowników sezonowych? Czy znajdzie pomysł jak  ochronić uprawy przez wiosennym mrozem? Czy pragnąc udoskonaleń nie zniszczy tego, na co latami pracowali jej przodkowie?

Po krótkim powitaniu Helena opowiada nam swoją historię. Kobieta wyrosła i wychowała się wśród jabłoni, o jabłoniach i jabłkach wie wszystko, co potrzebne jest, żeby utrzymać i rozwijać produkcję.

Sady rozciągają się wokół gospodarstwa. Zaproszeni do królestwa jabłoni wsiadamy do wagoników ciągniętych przez traktor i jedziemy na objazd po dróżkach rozciągniętych wśród drzewek. Tu wczesne dojrzewające w sierpniu, tam późne zimowe, te bardziej kruche, a te dużo słodsze. Część z nich posadził dziadek, kolejne tata, a te najmłodsze Helena. Cieszą oko rzędy drzewek uginających się od czerwonych owoców. Jest połowa września, a więc tuż przed zbiorem.

Zatrzymujemy się przy drzewach i słyszmy opowieść o ich odmianach i właściwościach, o tym jak trzeba się nimi opiekować przez cały rok, żeby do sierpnia do października zbierać piękne owoce. Helena pokazuje nam technikę zbiorów i zrywania jabłek. Wszystko dzieje się ręcznie tak samo jak pięćdziesiąt lat temu, ulepszyły się tylko kosze, którymi robotnicy przenoszą jabłonie i wsypują do skrzynek. Przy okazji dowiadujemy się, że co roku na żniwa przyjeżdża tu ekipa z Polski. Helena twierdzi, że pracują z wielkim zaangażowaniem. W pamięci zostaje także porównanie jak trzeba zerwać jabłko z drzewa. Dokładnie tak, jak mężczyzna pierwszy raz dotyka kobietę, z którą chce być blisko. Helena zostawia detale naszej wyobraźni.

Zebrawszy własną skrzynkę jabłek, jedziemy do miejsca, gdzie  czeka na nas niespodzianka – maszyna do ręcznego wyciskania owoców i ciąg dalszy opowieści Heleny. Teraz dowiadujemy się gdzie trafiają jabłka z jej sadu i jak w tym pomaga jej lokalna organizacja marketingowa. Helena wyraźnie chwali tę współpracę, dzięki której ma czas na skupienie się wyłącznie na uprawie. Maszyna do wyciskania soku wydaje się dziwaczna, nie przypomina w żaden sposób sokowirówki, ale działa podobnie. Pierwszy etap to rozdrabnianie jabłek, drugi zgniatanie. Słuchając, pod czujnym okiem gospodyni przygotowujemy własny wyciskany sok. Nie trzeba dodawać, że smakuje wybornie!

Helena jest cały czas uśmiechnięta radośnie – delikatna i bardzo silna księżniczka wśród sadów jabłoni. Spotkacie ją w regionie Skania w południowej Szwecji, niedaleko Ystad.

www.jordnaraupplevelser.se/

 

POWRÓT DO LISTY INSPIRACJI

POPULARNE PODRÓŻE