Czarnobyl – przyroda Strefy Zakazanej

Szwajcarskie narty
Na Wielkiej Szwajcarskiej Pętli
marker
Ukraina
mix
Zwiedzanie
Tekst i zdjęcia:
Anna Stopyra
Dużo osób może się zdziwić jaka przyroda może istnieć na skażonym promieniowaniem radioaktywny terenie ? I tutaj ma miejsce największe zaskoczenie. Aktualnie Strefa Zakazana to największa w Europie enklawa bujnej dzikiej przyrody i wielki rezerwat zwierząt.

Od paru lat Czarnobylska Zona stała się celem wycieczek turystycznych i przyciąga coraz większą ilość turystów, którzy w  pogoni za ekstremalnymi doznaniami eksplorują opuszczone miasto widmo Prypeć oraz okoliczne wioski, które pozostawionow pośpiechu na pastwę natury. Po raz pierwszy turystów do zamkniętej wcześniej strefy wpuszczono w 2004 r. Szacuje się, że od tamtego czasu Czarnobyl odwiedziło kilkanaście tysięcy ludzi.

W celu dostania się na teren  Zony należy przejść przez jeden z 12stu punktów kontrolnych. W tym dniu było bardzo gorąco i zdjęłam bluzę zostając w koszulce bez rękawów. Natychmiast podszedł do mnie wojskowy i kazał się ubrać ze względu na ochronę skóry, by uniknąć wchłonięcia substancji radioaktywnych. Poruszając się po Zonie należy mieć zawsze długie spodnie i długi rękaw, nie można nic kłaść na ziemi, nie można jeść, pić, palić papierosów na otwartym ternie, nie można zabierać czegokolwiek z jej terenu i obowiązuje kategoryczna zakaz dotykania zwierząt. Jest to ciężkie ponieważ po samym mieście Czarnobyl jak i jego okolicach kręci się wiele psów, które łaszą się do ludzi spragnione bliskości.

Czarnobyl funkcjonuje jako miasto wojskowe. Zamieszkuje go ok 5 tys. osób. Znajdują się tutaj dwa hotele, poczta, sklepy, budynki administracji publicznej. Większość spotykanych osób jest ubrana od stóp po głowę w moro. Na mnie największe wrażenie wywarła konieczność zamykania wyjścia z naszego hotelu kratami. Po 22.00 w Czarnobylu obowiązuje godzina policyjna i jest zakaz poruszania się po mieście. Lekko przerażające, ale sam hotel, jego wnętrza, wyżywienie, obsługa, dostępne Wi – Fi w pokojach, wszystko na dobrym poziomie.

Główną atrakcją pobytu w Zonie była eksploracja Miasta Prypeć. To miasto-widmo, zostało wzniesione w 1970 r. z myślą o pracownikach elektrowni i ich rodzinach, opustoszało całkowicie 28 kwietnia 1986 r. W przeciągu dwóch godzin ewakuowano 45 tys. ludzi. Opuszczone miasto Prypeć, przypominające krajobraz po zagładzie, obfituje w niezwykłe miejsca w stanie całkowitego rozkładu i zniszczenia, wśród których znajduje się m.in.: „Diabelski Młyn”, szkoła, stadion, budynek policji i hotel. Zwiedzając Prypeć turysta porusza się specjalnymi szlakami, które są bezpieczne pod względem promieniowania. Nam udało się zobaczyć miasto z dachu jednego z najwyższych bloków. W tym celu musieliśmy pokonać 16 pięter, a warto dodać, że wszystkie metalowe poręcze zostały rozkradzione przez szabrowników. Z dachu rozciągał się widok na niegdyś imponujący krajobraz alej i parków zagarniętych przez naturę. Patrząc się na Prypeć śmiało można powiedzieć, że przyroda zabrała co swoje.

Momentem, który najbardziej utkwił mi w pamięci było spotkanie z tzw. „samosiejem” Ivanem Ivanovic. Jest on jednym z ponad stu mieszkańców, którzy odmówili ewakuacji i zdecydowali się pozostać w swoich domach mimo ryzyka skażenia radioaktywnego. Ivan przez ostatnie ćwierć wieku mieszka sam w swoim niewielkim gospodarstwie, bez sąsiadów i sklepów. Jest samowystarczalny. Gdy wybuchł czarnobylski reaktor nr 4 był w grupie tzw. likwidatorów – osób, które usuwały skutki zniszczeń. Wielu z nich zmarło, Ivan pracował jednak w zamkniętej strefie przez kolejne 15 lat i nie ma żadnych problemów zdrowotnych. Sprawił wrażenie bardzo dobrej i poczciwej osoby. Zdobył się nawet na żarty z nami, mówiąc że jego świnia to jest wredna zaraza 🙂

POWRÓT DO LISTY INSPIRACJI

POPULARNE PODRÓŻE